Blog, Wywiady

„Trzeba znaleźć przyczynę problemu” – Wojciech Brzozowski o tym, jak doradcy Flesz pomagają ograniczać koszty i unikać błędów w sprzątaniu

Wywiad z Wojciechem Brzozowskim

W profesjonalnym utrzymaniu czystości sam wybór produktu często nie wystarcza. Smugi na podłodze, zniszczona armatura czy powierzchnia, która mimo regularnego mycia szybko się brudzi, mogą być skutkiem niewłaściwej technologii, złego dozowania albo niedopasowania chemii do konkretnego obiektu.

Wojciech Brzozowski, strategiczny doradca klienta hurtowni środków czystości Flesz, na co dzień pomaga diagnozować takie problemy, przeprowadza testy i dobiera rozwiązania, które pozwalają poprawić efekty sprzątania i uniknąć kosztownych błędów. 

W rozmowie opowiada o sytuacjach, w których problem wymagał dokładnego obejrzenia powierzchni, zadania właściwych pytań i znalezienia prawdziwej przyczyny, a nie sprzedaży „mocniejszego” środka.

Martyna Kosienkowska: Na czym w praktyce polega wsparcie klientów przez doradców firmy Flesz? 

Wojciech Brzozowski: Zakres wsparcia zależy od sytuacji klienta. Czasem wchodzimy do nowego obiektu i pomagamy od podstaw dobrać środki czystości, systemy dozowania oraz sprzęt czyszczący do konkretnych powierzchni i sposobu użytkowania budynku. 

Innym razem klient zwraca się do nas z problemem: nadmiernym zużyciem papieru, podłogą, której nie można doczyścić, smugami po chemii czy szybko niszczejącą armaturą. W takiej sytuacji najpierw trzeba znaleźć prawdziwą przyczynę. 

Ważną częścią doradztwa są również szkolenia. Pokazujemy pracownikom, jak dozować preparaty, czym różni się mycie bieżące od doczyszczania i jak bezpiecznie stosować chemię. Szkolenia często powtarzamy, ponieważ w firmach zmienia się personel, a wiedzę trzeba aktualizować. 

Naszym zadaniem nie jest więc tylko dostarczenie produktu, ale doprowadzenie do tego, żeby całe rozwiązanie działało skutecznie, bezpiecznie i ekonomicznie.

Martyna Kosienkowska: Jak wygląda interwencja, kiedy klient zgłasza konkretny problem? 

Wojciech Brzozowski: Jedziemy na miejsce, oglądamy powierzchnię, pytamy o dotychczas stosowane produkty i sposób pracy personelu. Następnie przeprowadzamy próby, porównujemy możliwe rozwiązania i dobieramy technologię, która najlepiej sprawdzi się w konkretnych warunkach. 

Martyna Kosienkowska: Czy może Pan opowiedzieć o jednym z ciekawszych przypadków, z jakimi spotkał się Pan u klienta?

Wojciech Brzozowski: Takich przykładów jest wiele. Jeden z nich dotyczył firmy sprzątającej, która obsługiwała klatki schodowe w stosunkowo nowym budynku. Posadzka miała zaledwie kilka miesięcy, a wyglądała jak podłoga z czasów PRL-u – była zżółknięta, zabrudzona i nienaturalnie błyszcząca. Ktoś z branży od razu rozpoznałby, że nie jest to połysk czystej powierzchni, lecz po prostu nabłyszczony brud.

Pracownicy regularnie myli płytki, ale ich wygląd wcale się nie poprawiał. Chcąc osiągnąć lepszy efekt, stosowali płyn myjąco-nabłyszczający kupowany w markecie. Problem polegał na tym, że używali go codziennie na gresie, czyli powierzchni, która nie potrzebuje takiego nabłyszczania.

Preparaty tego rodzaju często zawierają woski lub substancje mydlane. Po umyciu rzeczywiście pozostawiają połysk, ale jest to warstwa miękka, zupełnie inna niż profesjonalne zabezpieczenie polimerowe, które zamyka pory podłogi. Do takiej miękkiej warstwy bardzo łatwo przykleja się brud.

W warunkach domowych podobnego środka używa się raz na jakiś czas. Warstwa stopniowo się wydeptuje i częściowo usuwa podczas kolejnego mycia. W budynku sprzątanym codziennie wyglądało to inaczej. Każdego dnia nakładano kolejną warstwę preparatu, nie usuwając poprzedniej. Brud nie był więc domywany, lecz przykrywany następną warstwą nabłyszczenia. Z czasem nowa posadzka stała się żółta, lepka i coraz trudniejsza do wyczyszczenia.

Martyna Kosienkowska: To brzmi jak prawdziwy koszmar firmy sprzątającej. 

Wojciech Brzozowski: Pojechałem do obiektu, obejrzałem podłogę i zaproponowałem wykonanie próby. Wspólnie z klientem zastosowaliśmy na niewielkim fragmencie preparat Swish Stripper, który rozpuszcza zalegające warstwy nabłyszczające. Po ich usunięciu odsłoniła się czysta, świeża płytka – praktycznie jak nowa. Efekt był od razu widoczny, dlatego klient zdecydował się doczyścić w ten sposób całą powierzchnię.

Samo usunięcie starych warstw nie wystarczyłoby jednak, gdyby później wrócono do dotychczasowego sposobu pielęgnacji. Dlatego zaproponowałem również zmianę środka do codziennego mycia. Zastosowano preparat Swish SP 100 CITRO na bazie alkoholu, który usuwa zabrudzenia, ale nie odkłada się na powierzchni i nie tworzy kolejnych warstw.

Była to ważna zmiana także ze względów bezpieczeństwa. Gres pokryty woskiem lub substancją mydlaną może po kontakcie z wodą stać się bardzo śliski, niemal jak lodowisko. Po usunięciu nabłyszczenia i przejściu na właściwy preparat podłoga odzyskała naturalny, matowy wygląd i odpowiednią przyczepność.

Płyn Swish E-10 Neutral Citro 5L- mycie bieżące,z alkoholem,koncentrat

SKU: 1.11.321

w magazynie

39,78 zł brutto, 32,34 zł netto

Płyn SWISH SP 100 5l FLORAL- mycie bieżące powierzchni, koncentrat

SKU: 1.11.126

w magazynie

50,47 zł brutto, 41,03 zł netto

Płyn SWISH SP 120 5l – mycie posadzek, lekko zasadowy,koncentrat

SKU: 1.11.127

w magazynie

54,91 zł brutto, 44,64 zł netto

Płyn SWISH SP 120 1l – mycie posadzek, lekko zasadowy,koncentrat

SKU: 1.11.127.1

w magazynie

13,16 zł brutto, 10,70 zł netto

Martyna Kosienkowska: Przyczyną problemów może być więc produkt stosowany niezgodnie z przeznaczeniem albo używany zbyt często. A zbyt agresywna chemia? 

Wojciech Brzozowski: Tak, zdecydowanie. Jakiś czas temu zgłosił się do nas klient, którego podłoga bardzo szybko się brudziła. Poprosił o „supermocny płyn”, ale w takich sytuacjach nie wskazuję od razu kolejnego preparatu. Najpierw zadaję pytania, ponieważ zbyt silna chemia może nie tylko nie rozwiązać problemu, lecz także stopniowo niszczyć powierzchnię.

Dotyczy to zwłaszcza środków kwaśnych. W łazience wykorzystujemy je do rozpuszczania osadów mineralnych, ale na kamiennej podłodze kwas oddziałuje również na sam materiał. Nie oznacza to, że po jednym użyciu w posadzce powstanie widoczny ubytek. Proces zachodzi stopniowo, dlatego łatwo go przeoczyć.

Czasem zastosowanie kwaśnego preparatu jest konieczne, ale trzeba zrobić to właściwie: odpowiednio go rozcieńczyć, pozostawić na powierzchni tylko przez określony czas, a następnie dokładnie spłukać. Problem pojawia się wtedy, gdy taki środek zaczyna być używany do codziennego mycia.

W przypadku tego klienta podłoga przez dłuższy czas była czyszczona właśnie preparatami kwaśnymi. Łatwo zrozumieć, dlaczego pracownicy po nie sięgali. Efekt jest bardzo szybki – wystarczy przeciągnąć mopem, a gres staje się jaśniejszy i wygląda na czysty. Osoba bez wiedzy technologicznej może więc pomyśleć: „Świetny produkt, działa natychmiast”.

Tyle że zbyt mocny kwas albo zbyt długi kontakt preparatu z podłogą może powodować powstawanie mikroskopijnych wżerów. W tych zagłębieniach zaczyna osadzać się brud, którego nie da się już łatwo usunąć zwykłym mopem.

Pracownicy widzą więc, że podłoga coraz szybciej się brudzi, i ponownie sięgają po mocniejszy środek. Kwas rzeczywiście na chwilę usuwa zabrudzenie, ale jednocześnie jeszcze bardziej narusza powierzchnię. Podłoga przez moment wygląda lepiej, a później brudzi się jeszcze szybciej.

W ten sposób powstaje błędne koło: powierzchnia jest doczyszczana, ale przy okazji coraz bardziej niszczona. Po pewnym czasie nawet silny preparat przestaje przynosić oczekiwany efekt. Dlatego w takich sytuacjach najważniejsze jest przerwanie tego mechanizmu i dobranie bezpiecznej technologii pielęgnacji.

Płyn SWISH POWERHOUSE 5l – doczyszczanie, meble, odtłuszczanie

SKU: 1.11.400

w magazynie

92,05 zł brutto, 74,84 zł netto

Płyn SWISH POWERHOUSE 1l – doczyszczanie, meble, odtłuszczanie

SKU: 1.11.120

w magazynie

21,17 zł brutto, 17,21 zł netto

Płyn SWISH KLING – doczyszczanie, mleczko, stal nierdzewna

SKU: 1.11.109

w magazynie

31,57 zł brutto, 25,67 zł netto

Płyn SWISH SPARKLE GLASS 5l – szyby, koncentrat

SKU: 1.11.389

w magazynie

54,21 zł brutto, 44,07 zł netto

Martyna Kosienkowska: Co można zrobić, kiedy podłoga została już w ten sposób uszkodzona? Czy da się ją uratować? 

Wojciech Brzozowski: W takiej sytuacji najpierw trzeba jeszcze raz dokładnie doczyścić podłogę, ale już przy użyciu kwaśnego preparatu w sposób kontrolowany: we właściwym stężeniu, przez odpowiednio krótki czas, a następnie starannie zneutralizować powierzchnię wodą.

Kolejnym etapem jest impregnacja. Impregnat do gresu zamyka powstałe wcześniej mikropory i ogranicza ponowne wnikanie zabrudzeń. Nie tworzy przy tym widocznej warstwy, dlatego podłoga nie wygląda jak pomalowana czy pokryta powłoką. W tym przypadku zastosowaliśmy preparat Swish ES 99.

Najpierw wykonaliśmy próbę na niewielkim fragmencie posadzki. Po tygodniu lub dwóch było wyraźnie widać różnicę: zaimpregnowana płytka pozostała czysta, podczas gdy pozostałe znów zaczęły się brudzić. To przekonało klienta do ponownego doczyszczenia i zabezpieczenia całej powierzchni. Później do codziennego mycia należało już stosować neutralne preparaty, aby ponownie nie naruszać zabezpieczonej powierzchni.

Niestety nie każdą podłogę da się w ten sposób uratować, czasem uszkodzenia są już zbyt duże. 

Martyna Kosienkowska: Jakie jeszcze błędy zauważa Pan podczas stosowania chemii czyszczącej?

Wojciech Brzozowski: Przedozowanie chemii. Klient widzi smugi na podłodze i zakłada, że środek jest zbyt słaby, więc dolewa go jeszcze więcej. Efekt jest odwrotny, bo preparat odkłada się na powierzchni.

Wiele koncentratów może służyć zarówno do doczyszczania, jak i do mycia bieżącego, ale w innym stężeniu. Przykładowo do gruntownego czyszczenia produkt może być rozcieńczany w proporcji 1:10, a do codziennej pielęgnacji 1:100. Jeśli pracownik za każdym razem zastosuje większą ilość, będzie używał środka do doczyszczania tak, jakby był preparatem do codziennego mycia. W dłuższej perspektywie może to uszkodzić podłogę, armaturę lub inną delikatną powierzchnię.

Dlatego warto czytać etykiety, stosować zalecane proporcje i w razie wątpliwości skonsultować sposób użycia z doradcą. Gdy chemia została już przedozowana, trzeba przede wszystkim wypłukać jej nadmiar z powierzchni, zamiast dokładać kolejną porcję preparatu.

Znaczenie ma również temperatura wody. Profesjonalną chemię zazwyczaj stosuje się z wodą chłodną, mniej więcej do 20 stopni. Zbyt gorąca woda może powodować szybsze parowanie roztworu, a wraz z parą unoszą się także składniki preparatu. Prawidłowe dozowanie i sposób przygotowania roztworu są więc równie ważne jak wybór samego produktu. 

Płyn SWISH HD 40 5l – doczyszczanie posadzek, zasada, koncentrat

SKU: 1.11.104

w magazynie

85,58 zł brutto, 69,58 zł netto

Płyn SWISH HD 43 5l – doczyszczanie, usuwa ślady z opon, neutralny

SKU: 1.11.106

w magazynie

226,85 zł brutto, 184,43 zł netto

Płyn SWISH POWERHOUSE 5l – doczyszczanie, meble, odtłuszczanie

SKU: 1.11.400

w magazynie

92,05 zł brutto, 74,84 zł netto

Płyn SWISH POWERHOUSE 1l – doczyszczanie, meble, odtłuszczanie

SKU: 1.11.120

w magazynie

21,17 zł brutto, 17,21 zł netto

Martyna Kosienkowska: A tymczasem w mediach społecznościowych był jakiś czas temu trend, w którym sprzątanie miało wyglądać niemal spektakularnie: do jednego wiadra trafiało kilka różnych preparatów, środki były ze sobą mieszane, a całość zalewano bardzo gorącą wodą, bo miało to dać mocniejszy zapach, więcej piany i wrażenie „maksymalnej czystości”. 

Wojciech Brzozowski: Nie widziałem tego, ale mrozi krew w żyłach. Jedną z najważniejszych zasad jest to, że nie wolno mieszać ze sobą różnych środków chemicznych. Niestety zdarza się, że pracownik stosuje kolejno kilka preparatów, licząc na mocniejszy efekt, ale nie sprawdza, jak ich składniki mogą ze sobą zareagować.

Pamiętam przypadek pracownicy, która najpierw użyła w toalecie środka na bazie chloru. Preparat zdezynfekował i wybielił powierzchnię, ale nie usunął osadu z kamienia. Bez wcześniejszego dokładnego wypłukania produktu kobieta zastosowała więc kwaśny odkamieniacz. Połączenie chloru z kwasem doprowadziło do wydzielenia niebezpiecznych oparów.

Według relacji klienta pracownica źle się poczuła, pojawiła się opuchlizna i konieczne było wezwanie pogotowia. Na szczęście opuściła pomieszczenie, a sytuację udało się opanować. Ten przykład pokazuje jednak, że pozornie prosta czynność może mieć poważne konsekwencje.

Dlatego podczas szkoleń podkreślamy, aby nie łączyć preparatów, czytać etykiety i przed użyciem kolejnego środka dokładnie wypłukać powierzchnię. 

Ważna jest także właściwa wentylacja oraz stosowanie produktów zgodnie z ich przeznaczeniem. Środek dezynfekujący, odkamieniacz i preparat do bieżącego mycia pełnią różne funkcje – użycie większej liczby produktów jednocześnie nie oznacza lepszego efektu.

Bezpieczeństwo zależy więc nie tylko od wyboru środka, ale również od sposobu jego przygotowania i stosowania.

Martyna Kosienkowska: I chyba również od korzystania z wiedzy i doświadczenia osób, które naprawdę znają się na danym zagadnieniu? 

Wojciech Brzozowski: Tak. Warto patrzeć na dostawcę nie tylko przez pryzmat ceny pojedynczego produktu, ale także wiedzy i wsparcia, jakie może zaoferować. 

Rozumiem, że klienci podchodzą do ofert z rezerwą. Każdego dnia ktoś próbuje coś sprzedać, dlatego naturalnie uczymy się odmawiać. Jeżeli jednak współpracujemy już z firmą, która specjalizuje się w danej branży, warto przynajmniej wysłuchać jej przedstawiciela, zadać pytania i przeanalizować proponowane rozwiązanie.

Zachęcam, aby rozmawiać ze specjalistami i pytać o nowe możliwości. Niekiedy prosta zmiana produktu albo sposobu pracy przynosi większe oszczędności niż wybór najniższej ceny w cenniku.

Martyna Kosienkowska: Współpraca z Flesz to nie jest tylko zwykły zakup środków czystości i wyposażenia, prawda? 

Wojciech Brzozowski: Zamawia się u nas chemię, papier czy sprzęt, owszem. Ale chcemy być dla klienta przede wszystkim partnerem, do którego może zwrócić się z konkretnym problemem i otrzymać realną pomoc.

Nie ograniczamy się do przesłania oferty i pozostawienia klienta z wyborem produktu. Przyjeżdżamy do obiektu, oglądamy powierzchnie, wykonujemy próby i pokazujemy, jak dane rozwiązanie działa w praktyce. Jeżeli trzeba, szkolimy personel, pomagamy dobrać właściwą technologię, a później dostarczamy potrzebne produkty w sposób dopasowany do organizacji pracy klienta.

Dzięki szerokiej ofercie i własnej produkcji możemy zaproponować rozwiązania odpowiadające zarówno potrzebom konkretnego obiektu, jak i możliwościom finansowym firmy. Najważniejsze jest jednak to, aby klient wiedział, że może do Flesz zadzwonić nie tylko wtedy, gdy chce złożyć zamówienie, lecz także wtedy, gdy coś nie działa, koszty rosną albo pojawia się problem, którego sam nie potrafi rozwiązać.

Właśnie na takiej współpracy zależy nam najbardziej – długofalowej, opartej na zaufaniu i przekonaniu, że po drugiej stronie są ludzie, którzy znają branżę i naprawdę chcą pomóc.